Publicystyka
Św. Jozafat, czyli soft power Kościoła w praktyce
II tekst o św. Jozafacie z cyklu autorskiego red. RENATY KOPEĆ / na wyłączność Ksd, powielanie tylko za zgodą Autorki/
Św. Jozafat, czyli soft power Kościoła w praktyce "
Święty Jozafat to mistrz duchowego wpływu – prawdziwe soft power Kościoła. Miał odwagę bycia mostem między Kościołem obu obrządków: wschodu i zachodu. W świecie wojen i konfliktów pokazał, że wspólna modlitwa i przebaczenie potrafi więcej niż polityka – łączy ludzi, zmienia atmosferę, otwiera serca. W świecie rozbuchanych ambicji, w świecie buntu przeciw Kosciołowi Świętemu, czynił powrót do pierwotnej jedności Kościoła.
Św. Jozafat był chłopcem z Wołynia, kochajacym piękno, tradycję i obrządek swojego wschodniego chrześcijaństwa. W tym obrzadku się wychował i został mu wierny do śmierci. Kochał śpiew chórów wschodniego chrześcijaństwa, sam śpiew ten potem prowadził i reformował. Pragnał odnowić ducha Bożego w Cerkwi. Pragnął jedności Kościoła. A zwyczajnie? Uczył się kupiectwa, potem zamienił czeladniczy fartuch na bazylianski habit. Był obywatelem Wilna, miasta mieszanki etnicznej i wyznaniowej. Uniwersytet wileński miał już wówczas stuletnią tradycję. W Wilnie wydawano pisma i druki we wszystkich niemal językach Europy i dla wszystkich wyznań, bez reperkusji politycznych.
Jozafat także był uczniem wileńskich, jezuickich nauczycieli z przełomu XVI i XVII. Czy może dlatego, że polscy Jezuici podjęli wezwanie Chrystusa do jedności Kościoła jako misję? Jeden z nich, ks. Piotra Skarga, napisał dzieło ,,O jedności Kościoła Bożego'', wydane w 1577 r. Może po przeczytaniu tej rozprawy, rozpaliła się w Jozafacie na nowo iskra miłości z serca Pana Jezusa?
Jozafat mial około 16 lat, gdy starania o połączenie kościoła rzymskiego i cerkwi zwieńczyła unia brzeska z 1596 roku — narodziny Kościoła unickiego. Było to pragnienie kapłanów i wiernych obrządku wschodniego — może przede wszystkim ich samych. ,,....Dość wszystkiego złego w Zakonie (tj. w wyznaniu) naszym stało się, jako zgwałcenie świętości, świętych tajne zamykanie, zapieczętowanie cerkwi świętych, zakazanie dzwonienia, a do tego jeszcze porąbanie krzyżów świętych, zabranie dzwonów do zamku. A do tego jakie jeszcze dzieją się zgorszenia w Cerkwi Bożej?....'' pisali oburzeni postępowaniem do władz duchownych wierni prawosławni.
To nie przypadek, że pragnienie jedności urzeczywistniło się tutaj, na terenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W jednym państwie mieszkali obok siebie Polacy, obywatele dzisiejszej Białorusi, Ukrainy i Rosji, Litwini, Żydzi, Tatarzy, Ormianie, Niemcy, Wołosi. Obok kościoła katolickiego stała żydowska bożnica, a w jej w sąsiedztwie zbór kalwiński i luterański, tatarski meczet i prawosławna cerkiew. Wszyscy mieli zagwarantowaną wolność wyznania i równość wobec prawa.
Ogłoszenie aktu unii brzeskiej - jedności kościoła w roznorodnosci obrządków, niezwykły wzrost kościoła grekokatolickiego, zupełnie jak pierwszych gmin pierwotnego kościoła, zderzyły się ze stanowczym, agresywnym ,,Nie'' ludzi trzymających władzę.
Konflikt narastał, był nieunikniony jak w greckiej tragedii. Bowiem Rosja, w której pęczniały imperialne ambicje, zaczęła wykorzystywać religię politycznie. Mieniła się prawowitym, jedynym spadkobiercą Rzymu, do tego stopnia, że nazwała siebie samą Trzecim Rzymem. Prawosławie było nazwane prawdziwą religią, niezmąconą i czystą w swym obrządku, w odróżnieniu od wyznania łacinników. Kościół zachodni przedstawiano jako religię skażoną, wypaczoną i pozostającą w opozycji do nieskalanej tradycji Wschodu.
A kim był na tym tle mnich bazyliański, biskup Jozafat? Był przecież konwertytą z prawosławia. Przeciw niemu skierowano nienawiść, jako zdrajcy swojego obrządku. Poprzez swój dar wymowy i gorące, gorliwe działania apostolskie młodego kościoła nazywany duszochwatem. Nadane raz przezwisko przylgnęło. W prawowiernym ludzie wywoływało iście demoniczne skojarzenia. Rozrzucano ulotki z wizerunkiem biskupa-diabła wpychajacego dusze do piekla.
Natomiast Jozafat - biskup oczyszczał kościół unicki od nadużyć, usuwał niegodnych kapłanów z urzędów, nie zezwalał na praktyki obecne w wyznaniu prawosławnym, jak wielokrotne ożenki duchownych, dziedziczenie parafii, zależności władzy duchownej od władzy politycznej. Wymagał wiedzy teologicznej, troski o wiernych i świątynie. Świątynie odzyskiwał, walczył o należności dla świątyń i klasztorów. I głosił, głosił, głosił Ewangelię i zwykłą prawdę, że Kościół jest jeden, a jego zwierzchnik w Rzymie. W jego życiu wybrzmiała modlitwa Chrystusa o jedność. Jego zawołaniem i misją stały się słowa z modlitwy Chrystusowej ,,ut unum sint''.
Konflikt, politycznie sterowany, urósł między wyznawcami prawosławia, a kościołem greckokatolickim, do rozmiarów rozsadzających państwo. Celowo, z premedytacją podsycano nienawistne nastroje przez ludzi siejących zło. Rosja, a za nią, o zgrozo, muzułmańska Turcja i inne państwa zaczęły rościć sobie prawa do występowania w obronie rzekomo zagrożonego prawosławia, i innych wyznań w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Prawda została zastąpiona wygodną narracją polityczną, a przecież to ówczesna Polska była państwem o niespotykanej nigdzie indziej wolności słowa, tolerancji religijnej i etnicznej.
Zagrożeni powstaniem ,,nowego'' kościoła, prawosławni liderzy, skompromitowani nadużyciami, lub ,,tylko'' pragnący zachować władzę, wzbudzali spory, siali nienawiść, plotki, nastawiali kogo mogli przeciw tej jedności, którą propagował Jozafat. A przecież akt unii brzeskiej nie był pierwszą próbą walki o jedność Kościoła. Dość wspomnieć o soborze lyońskim i florenckim.
Katolicy w tym sporze nie mogli się zdecydować po której stanąć stronie. Głównie wybierali niszczącą neutralność, jak Piłat, bo mieszanie się w spory, deklarowanie się po którejś ze stron uważano (och, jakże to wciąż uniwersalna postawa) za nie dyplomatyczne i mogące zaszkodzić. Charakterystyczne, że protestanci stawali po stronie prawosławia.
Ten czyrak zła pękł 12 listopada 1623 r. Wzniecający niepokoje emisariusze, którzy pojawili się w Witebsku podczas wizyty Jozafata, podsycali nienawiść wśród mieszkańców, monitorowali sytuację, aż w końcu dali znak do linczu.
Była niedziela, kiedy napadnięto na pałac biskupi w Witebsku. Porwano arcybiskupa wracającego od ołtarza, zdarto szaty liturgiczne, uderzono w głowę toporem, rozłupujac czaszkę. Żył jeszcze, więc strzelono do niego dwukrotnie w głowę i w serce, kłuto lancami, opluwano, deptano po nim, ciągano na powrozie po mieście. Wówczas, na nagim ciele ukazała się włosiennica. Na chwilę tłum zamarł << To niemożliwe, tak zły człowiek nie nosiłby włosiennicy >>. Posłano po ludzi, którzy znali św Jozafata osobiście. Nastąpiło rozpoznanie zwłok << Tak, to On jest, to jest Jozafat, biskup unicki>>. Lecz motłoch się nie zatrzymał, ośmieszanie, lżenie, znęcanie się trwało i po śmierci. Zmasakrowane ciało obciążono wypełnioną kamieniami włosiennicą i wrzucono do rzeki Dźwiny.
Nasuwają się na pamięć podobne wydarzenia, związane z męczęństwem ks. Jerzego Popiełuszki. Czy scenariusz i projekcja zdarzeń nie są wręcz tożsame? Oto kapłan nie rezygnujący z prawdy, nie mogacy nie głosić prawdy, będący podporą swojego ludu w trudnym czasie, odnowicielem wiary, znakiem nadziei, kochany i słuchany. I na Jozafata przygotowywano parę nieudanych zamachów. Dlaczego tak się dzieje - bo dobro i zło wyrażają się w tych samych - pomimo upływu czasu, działaniach.
Ale wróćmy do listopadowego Witebska z 1623 r. Wieczorem, po libacji ludzie opamiętali się. Cisza śmiertelna nastała w mieście, pozamykano się w domach. Zaczęło się rozpamiętywanie zbrodni, przyszło opamiętanie, niektórzy popełnili samobójstwo, inni uciekli, grzech zbierał żniwo. Rozpoczęto szukanie zwłok, w rzece, przerażająco zimnej, w zimowej scenerii, niebezpiecznej, w powszechnym strachu, że zaraz zamarznie i nie będzie można odnaleźć biskupa.
Ciało wydobyto z rzeki dopiero kilku dniach. W powszechnym płaczu i radości przeniesione zostało do kościoła św. Michała w Witebsku. Potem barką zabrano je do Połocka. Natychmiast po tej podróży rzeka pokryła się lodem.
Zabójstwo Jozafata odbiło się szerokim echem w opinii publicznej. ,,Król Jegomość z Warszawy może i słusznie rzecz ocenił: dur spadł na miasto, i jeśli kto głównie winien, to ci którzy go siali. A miasto, że dało się opętać.'' [Tadeusz Żychewicz: ,,Jozafat Kuncewicz'']
Mieszkańcom Polski ta tragedia otworzyła oczy na prawdę. I na własną zbrodnię. Przywróciła wreszcie rozsądek w rozognionych walką o ,,Ja mam rację'' koteriach. Innym okiem spojrzeli na ideę jedności w Kościele Świętym. Rozpoczęła się masowa konwersja na wyznanie grekokatolickie.
Pogrzeb Jozafata był manifestacją jedności i pragnieniem odnowy moralnej. Zebrali się na nim wszyscy przedstawiciele wyznań i urzędów Rzeczpospolitej.
Czy to zebranie nie jest podobne do pożegnania św. Jana Pawła II? Na te obrzędy pogrzebowe także przyjechali przedstawiciele wszystkich wyznań świata. A lud zawołał wówczas ,,Santo Subito''. I na uroczystościach jozafatowych domagano się formalnego uznania jego świętości. Jozafat został ogłoszony błogosławionym 16 maja 1643 r. przez papieża Urbana VIII. Bardzo szybko, biorąc pod uwagę ówczesne formy transportu i przesyłu listów. Ta data beatyfikacji wskazuje na jeszcze jedną świętą postać kościoła - na Andrzeja Bobolę. Ten poski jezuita poniósł śmierć męczeńską dokładnie 14 lat po beatyfikacji św Jozafata, właśnie w 16 maja, w 1657 r. On również żył przeniknięty ideą jedności Kościoła. Służył, głosząc słowo Boże, bez różnicy chrześcijanom wschodnim i zachodnim. Jego także nazywano duszochwatem, dla niezliczonej ilości sakramentów, których udzielił.
Bo my, katolicy żyjący na styku prawosławia, rozumiemy i cenimy wielkie tradycje wschodniego chrześcijaństwa. Uważamy kościół wschodni za siostrzany. Czczone w obrządku wschodnim, a obecne w naszych domach ikony, przybliżają mam Boga. Z jednakową gorliwością nazywamy Maryję Bogurodzicą. Uważamy, powtarzajac za św. Jozafatem, świętym kościoła rzymskiego i greckiego, budowniczym duchowego mostu między tradycją wschodnią i zachodnią, że cała ta separacja jest wytworem sztucznym i formalnym. Przecież Chrystus, ucząc nas modlitwy, nakazał zwracać się do Boga - Ojcze nasz.
W całej historii Kościoła Chrystusowa dążność do Jednej Owczarni i Jednego Pasterza jest wciąż żywa. My, chrześcijanie uważamy to rozdzielenie za wielką ranę.
,,Kościół musi oddychać obydwoma płucami!'' - woła papież Jan Paweł II w encyklice ,,Ut unum sint''. Mówi dalej ,,W pierwszym tysiącleciu historii chrześcijaństwa wyrażenie to odnosiło się nade wszystko do dwoistości: Bizancjum - Rzym; od Chrztu Rusi jego znaczenie się rozszerza: ewangelizacja zatacza szersze kręgi i obejmuje coraz rozleglejsze obszary, tak że ogarnia cały Kościół. Jeśli się zważy ponadto, że to zbawcze wydarzenie nad brzegami Dniepru nastąpiło w czasie, kiedy Kościół na Wschodzie i na Zachodzie pozostawał nie podzielony, można łatwo zrozumieć, że do pełnej komunii należy dążyć w perspektywie jedności, która nie usuwa uprawnionej różnorodności''.
Głos o jedność rozległ się dobitnie w Rumunii 9 maja w 1999 r.. W kraju, który powtórzył akt unii brzeskiej, trzysta tysięcy wiernych zgromadzonych na pielgrzymce papieża Jana Pawła II i patriarchy Teoktysta w Bukareszcie skandowało słowa „unitate, unitate, unitate” (jedność). W kraju, gdzie przeważa wyznanie prawosławne. To wspólne wołanie katolików, prawosławnych i grekokatolików jest dowodem na to jak bardzo, od wieków, pragną jedności zwykli chrześcijanie obu obrządków.
Św. Jozafat nie bał się oddać życia za jedność Kościoła, wierząc, że w Chrystusie możliwe jest pojednanie ponad wszelkimi podziałami. Dziś, kiedy pokój wydaje się tak odległy, gdy Kain zabija Abla, potrzebujemy wspólnej modlitwy o Ducha. To powinien być początek zmiany. Teraz, w czasie wojny i niszczycielskiej propagandy ponownie stajemy twarzą w twarz z nienawiścią i przemocą. Badajmy rzetelnie nasze serca, czy nie wzbiera w nich duch niechęci fermentujący w nienawiść. Właśnie wspólna i osobista modlitwa o odnowę serca własnego i serca nieprzyjaciół uprosi cud uzdrowienia człowieka.
W encyklice Ut unum sint Jan Paweł II pisze jeszcze, że „miłość, która buduje komunię między osobami i wspólnotami, znajduje swoje pełniejsze wyrażenie w modlitwie powszechnej. Kiedy bracia i siostry, choć nie w pełnej jedności, gromadzą się razem by modlić — nie tylko proszą o łaskę jedności, ale stają się żywym wyznaniem więzi, która już ich łączy. To doświadczenie wspólnoty modlitwy może oczyszczać serca, otwierać na Boże dary i uzdrawiać rany z przeszłości''.
Wspólna modlitwa wszystkich wiernych Kościoła jest mocniejsza od wojny, oczyszcza serca. To najsilniejszy i najprostszy soft power wiernych Kościoła, zdolny przemieniać świat.
,,Przychodzisz do nas Panie, mimo drzwi zamkniętych,
Jezu Zmartwychwstały, ze śladami męki.
Ty jesteś z nami, poślij do nas Ducha!
Panie nasz i Boże, uzdrów nasze życie!''
Autorzy pieśni „Przychodzisz Panie, mimo drzwi zamkniętych”
Muzyka - Leopold Twardowski
słowa: Elżbieta Drożniewicz
Cytaty pochodzą z:
encykliki Jana Pawła II ,,Ut unum sint''
książki Tadeusza Żychewicza ,,Jozafat Kuncewicz''
Bibliografia:
Ks. Zbigniew Sobolewski. (2023). ,,Św. Jozafat Kuncewicz: Miłość silniejsza niż śmierć''. Wydawnictwo Unitas.
Tadeusz Żychewicz. (1986). ,,Jozafat Kuncewicz''. Kalwaria Zebrzydowska: Wydawnictwo Calvarianum.
ks. Jan Urban. (1921). ,,Św. Jozafat Kuncewicz, biskup i męczennik''. Kraków: Wydawnictwo Księży Jezuitów.
Jan Paweł II (św.). (25 maja 1995). ,,Ut unum sint: Encyklika Ojca Świętego Jana Pawła II o działalności ekumenicznej''. Watykan: Libreria Editrice Vaticana.
Marek Przeciszewski, (20 kwietnia 2014). „Jana Pawła II Europa dwóch płuc”. eKai
/RENATA KOPEĆ/
*************************************************************************************************************************















