Blog TB
WIELKANOCNIE Z MEKSYKU 2026 - ALLELUJA !
ALLELUJA ! Z MEKSYKU Katolickie Słowo Dziennikarki !
red. MIRELA WARSZ
Stare powiedzenie mówi: „Wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma”. A może jednak czasem dobrze jest wychylić nos i zobaczyć na własne oczy jak naprawdę wygląda rzeczywistość? Niedawno miałam przyjemność zrealizować jedno z największych marzeń - odwiedzić i poznać Meksyk, o którym krążą różne opowieści, mity i legendy, zwłaszcza w kwestiach wiary.
Dotychczas świat meksykański znany był mi głównie z telenowel latynoskich,które są moją pasją od ponad 27 lat. To wtedy zaczęła się moja podróż, gdzieś między odcinkami „Esmeraldy”, kiedy jako dziecko zakochałam się w świecie telenowel. Od tamtej pory chciałam osobiście poznać Matkę Bożą z Guadalupe, którą Meksykanie tak kochają i czczą. Wiedziałam o tym, ale gdy zobaczyłam na własne oczy jak bardzo wiara jest dla Meksykan ważna i to nie jakaś przerysowana, ale realnie w czasie Mszy, gdzie dookoła było wiele innych atrakcji do wyboru, a jednak w niedzielny wieczór kościół był pełen ludzi. W innym mieście, usłyszałam „Barkę” w języku hiszpańskim. Widziałam wiele pomników Jana Pawła II. Meksykanie mówią, że bardzo Go kochają. Widziałam ołtarzyki ze stacjami Drogi Krzyżowej przed każdym domem, na każdej ulicy, w całym miasteczku. Z kościoła wyruszyło kilka mniejszych procesji i każda udała się na daną ulicę, by ostatecznie złączyć się w jedną i dotrzeć do innego kościoła w tym miasteczku.
Widziałam we wszystkich restauracjach, które odwiedziłam ołtarzyki i krzyże na ścianach. Pomyślałam nawet, że może kościoły zostały przerobione na tego typu miejsca? W Irlandii się z takimś czymś zetknęłam, czemu więc nie tu? Ależ nie! Mówili: Właściciele restauracji są bardzo wierzący! Nie było miejsc publicznych, gdzie nie było wizerunku Matki Bożej z Guadalupe. Nawet w supermarketach, na targach i przy wejściu do toalet [!]. Nikomu absolutnie to nie przeszkadza. Jasne, że praktyka wiary wynika z kultury i tradycji. Zdziwiło mnie, że nigdy nie słyszeli o Pięciu przykazaniach kościelnych, o poście w piątki i itp. To różnicę tradycji religijnych, wewnętrzne zasady Kościołów.
Mój wyjazd do Meksyku nie był stricte parafialną pielgrzymką. Jeździliśmy i zwiedziliśmy ten kraj i pod względem kulturowym, i archeloogicznym, i światopoglądowym, a ja dodatkowo jeszcze pod kątem moich pasji, religii i wiary. Oczywiście! Ktoś powie: a co z kultem śmierci, świętem zmarłych itp.? Animowany film Disneya „Coco” bardzo dobrze to odzwierciedla. Gdyby jednak porównać i odnieść to do naszych tradycji – i to jest to co nas łączy – ostatecznie można dojść do wniosku, że pamięć i modlitwa za zmarłych tak samo dla Meksykanów jak i dla nas jest ważna i potrzebna, a sama zaś śmierć jako przypomnienie, że nadejdzie, jest przejściem do miejsca, do którego każdy z nas zmierza. Warto skupiać się na tym co nas łączy, a nie na tym co nas dzieli. Po tej przygodzie jeszcze bardziej Meksyk stał się mi bliższy i zainspirował mnie do tego, aby tam wrócić.
Radość i duma z wiary, okazywanie jej nie tylko od święta, ale na codzień, to jest to czego Meksykanom po prostu zazdroszczę.
/ZDJĘCIA: red Mirela Warsz@. /
/korepsondencja Wielkanocna z Meksyku, kwiecień 2026/![]()
![]()
![]()
![]()
__________________________________________________________________________________












