Strona główna
"Odstąpcie ode Mnie wy, dopuszczający się nieprawości"
„Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości”
(Mt 7,23).
Hrabia z Chobielina melduje, że kacap przegra wojnę z nami szybciej niż pomyśli. Wypowiedź odbija się szerokim echem na całym świecie. Potrzebujemy przecież rozgłosu. Nie jest ważne jak mówią, ważne by nazwiska nie przekręcali, a i tak ostatecznie nie on będzie płacił rachunki.
Od razu przypomina mi się gość, który chciał „wdeptywać Putina w ziemię”, tylko potem jakoś się zagubił bo demokratycznie i po europejsku wyciągnęli mu wykształcenie, które podobno chciał zdobyć w „Collegium Tumanum” i już potem nie zdążył nikogo nigdzie „wdeptać”. Co sobie jednak pogadał to sobie pogadał. Teraz obolały, obity z problemami czołga się gdzieś na politycznych obrzeżach szukając dla siebie miejsca.
Król Europy, z kolei straszy po raz któryś konfliktem z Moskwą, bo otrzymał raport od szefa CIA.
Otrzymał ? No właśnie, chyba nie otrzymał, bo nikt tego raportu nie widział.
Nie widział go nawet bohaterski „tygrys / Maverick” Kosiniak, a jeśli nie widział Kosiniak to i Kamysz też nie mógł widzieć.
Od razu trzeba się zastrzec, że trudno posądzać szefa rządu o to, by mógł w tak istotnej dla naszego bezpieczeństwa kwestii łgać. To byłoby na pograniczu nieprawości i zdrady. Ale przecież nikt nigdy nie złapał go na kłamstwie. Prawda !? Wszystkie obietnice realizował w 100%. Znaczy się zrealizował w trzydziestu procentach ale te trzydzieści wbrew niedowiarkom i „ruskim onucom:” zrealizował właśnie w stu procentach, więc wszystko jest ok !
Ma więc ten raport, czy go nie ma ?
I tak możemy sobie gwarzyć, nikogo to nie interesuje. Co tam jakaś Polska i jej interesy, ważne co powiedzą za granicą.
Na marginesie i w obliczu zagrożenia powraca pytanie o tę europejską tarczę co to miała być lepsza od tej pomieszczonej dziś w Redzikowie. Miała być lepsza, tańsza i skuteczniejsza ale dziwnym trafem jakoś jej do dziś nikt nigdzie nie zauważył bo faktycznie nie istnieje. Za to ruskie rakiety swobodnie latają po Polsce.
Kto weźmie odpowiedzialność za wcześniejsze sabotowanie amerykańskich inicjatyw i odpowie na pytanie po co był i komu służył ten „kij w szprychach” i „piach w trybach” !?
Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę ostatnie enuncjacje płynące z Berlina, gdzie Friedrich Merz napomyka o wygaśnięciu wartości i siły sojuszu transatlantyckiego jako „przełomie dziejowym” to sądzę, że możemy być blisko znalezienia odpowiedzi na wyżej postawione pytanie.
Tylko dlaczego nikt nie pyta jak to przekłada się na bezpieczeństwo naszej Ojczyzny ?
Znowu w sposób wyraźny powraca stara śpiewka „Yankee go Home”.
Europa da sobie sama radę i wdepcze „w ziemię”… .
A to wszystko w chwili, gdy Donald Trump zapowiada utworzenie w Polsce stałej bazy USA. Dodajmy zrobił to 17 września chwaląc przy okazji Karola Nawrockiego. Gest oczywiście symboliczny !
Tego samego dnia Pan Prezydent wygłosił przemówienie odnosząc się do rocznicy napaści ZSRS na walczącą z Niemcami Polskę. Powiedział między innymi to: „… jak pisał marszałek Edward Rydz–Śmigły, … Niemcy – chcieli zabrać nam ciało, a Sowieci chcieli zabrać nam duszę. Ale zapomnieli o tym, że my, Polacy, jesteśmy narodem, który może utracić swoje terytorium nawet na 123 lata albo na sześć kolejnych lat, ale jesteśmy narodem, który nigdy nie odda swojej duszy. Możemy stracić terytorium, a nigdy nie stracimy naszej ojczyzny…”.
Biorąc pod uwagę kontekst, miejsce (wschód Polski) i przedmiot wypowiedzi wydawałoby się, że nic dodać nic ująć, trudno mieć wątpliwości o co chodzi, nawet ameba powinna zrozumieć.
Panika, Karol Nawrocki punktuje, co robić !?
Jest proste rozwiązanie, spuszczamy z łańcucha sforę intelektualistów, którzy z wdziękiem połączonym z głęboką wiedzą historyczną uzasadnią wszystko: „…chce oddać część Polski Ruskim…”, „…na budowę i posadowienie bazy w Polsce nie ma wpływu…”, „…zdrajca powinien abdykować…”.
Wszystko to plotą ci, którzy mają łapy po łokcie unurzane we współpracę z Moskwą „taką jaka ona jest”, dla których oddanie połowy Polski pod ruską okupację miało się odbyć pod hasłem „…a… uj tam z tą Polską wschodnią…”, którzy najpierw oddali kacapom śledztwo smoleńskie, palili szlugi z Ławrowem, a potem chlali wódę najgorszym sortem z FSB, bo … .
No właśnie do dziś nie wiem dlaczego. Może transmitują na Pana Prezydenta własne mokre sny ?
Niezależnie jednak od tego, co i jak im się śni to albo nie rozumieją tego co się dzieje, bo nie ogarniają czegokolwiek intelektualnie, albo celowo podsycają niepokoje wewnątrz kraju by odsunąć zbliżającą się możliwą porażkę wyborczą. Może być i tak, że mamy do czynienia z jednym i drugim naraz. Nie wróży to dobrze. Poczekajmy zobaczymy co się będzie działo dalej.
Nie przestrzegam chronologii darujcie.
Teraz o cudach.
Władzuchna, jak za komuny, wymyśliła sobie, że zmieni rektora Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Na miejsce faceta z dokonaniami, dyplomami trzech zagranicznych (poważnych) uczelni zaproponowano misiaczka ze słowacką habilitacją z Rużemberka (Rużemberoka ?). Nie tak dawno ktoś w jednej z telewizji wspominał w tym kontekście o „marcowych docentach”. Czy słusznie, nie wiem !?
Nie wspominałbym o całej sprawie, gdyby nie fakt, że złamano podstawowy kanon obowiązujący w demokratycznym kraju i naruszono suwerenność i autonomię wyższej uczelni wpuszczając na jej teren policję. Nie przeprowadzono zmiany kierownictwa instytucji zgodnie z regułami prawa. W końcu zaś protestującą, na Tereni uczelni, przeciwko temu chuligaństwu starszą panią (przepraszam) posłankę Marię Kurowską pozbawiono na kilka dni możliwości odbierania leków i żywności. Dodajmy zupełnie przy okazji, że pani poseł ma większe jaja (tu przepraszam po raz drugi) niż większa cześć jej kolegów, a swoją akcją kompletnie ośmieszyła pana Cudaka z Rużemberka i kibla dla niepełnosprawnych. Wszystko to według komentatorów (gdyby nie akcenty żywcem zaczerpnięte z Monty Pythona) jeden do jednego miało przypominać atak z grudnia 1981 milicji na WOSP, który był próbą generalną przed ogłoszeniem stanu wojennego. Tyle analogii.
Teraz wizyta u proktologa, mamy co prawda problemy z bezpłatnymi wizytami na NFZ u tego typu specjalistów ale są bohaterowie, którzy podejmują to wyzwanie.
Nagrano fachowca. Tego Dawidka, fachowego kolekcjonera gotówki ze Szpitala Południowego (i wielu innych). Okazało się, że ma wszystko w … no wiecie Państwo gdzie.
Hasło wyborcze dla formacji europejskich jak znalazł. Faktycznie mają Nas wszystkich w … no wiecie Państwo gdzie. Na marginesie bystrzak co to w finanse umie (choć leczyć niekoniecznie) nie został do dziś przesłuchany w prokuraturze, bo i po co !? Przecież to nie ksiądz albo urzędniczki, no i jeszcze „chłopak z ferajny”, nie ruszać ! Także Wołodia ostatnio mocno nakręcony oznajmił publiczności, że „srał” (nie bójmy się tego słowa) w polu czekając jedenaście godzin na przekroczenie czesko – austriackiej granicy, a teraz już nie musi bo … Unia załatwiła kwestię wychodków. Wiemy po co wstępowaliśmy. Abstrahując od zrozumiałych potrzeb fekalnych i niepokojów żołądkowych towarzysza marszałka trzeba mocno zaznaczyć, że (jeśli cała ta historia jest prawdziwa, a mam tu pewne wątpliwości) te wszystkie wspomniane atrakcje zawdzięczaliśmy tylko i wyłącznie kolegom partyjnym „starego komucha” i takim jak on właśnie. Bidok zapomniał o tym wszystkim. Za to codziennie wywnętrza się w sposób daleki od tego co nazywamy kulturalnym zachowaniem. Widać problemy gastryczne nadal trzymają, uniemożliwiają trzeźwy osąd otaczającej rzeczywistości i multiplikują wyraźne braki w kulturze osobistej zwane często, przez konserwatywnych arogantów, pospolitym chamstwem.
O zamieszaniu pod Trybunałem Konstytucyjnym nie będę się rozpisywał, wszyscy widzą jak jest. Tylko nie wiedzą jak będzie. Ja mam pewne podejrzenia, ale nie mam pewności.
Z cyklu ciekawostek, rozpoczęto dochodzenie w sprawie prokuratora, który oskarżał poprzednika Dawidka, pana „tik-tak” co to setki tysięcy w nogach od stołów trzymał. „Azow” otworzył w Warszawie swoją ekspozyturę – ciekawe kto wydał na coś takiego zezwolenie ? Piszą też, że po zaobserwowaniu nad wspominanym wyżej Redzikowem niezidentyfikowanego drona nasze dzielne wojsko wykonało telefon pod alarmowy numer 112, co było dalej tego nie wiemy ! Polską granicę naruszył kacapski śmigłowiec, przebywał w naszej przestrzeni powietrznej ponad czterdzieści sekund, można było go odpalić, a my śledziliśmy w groźny sposób (przy okazji przymnijmy co, wspominany hrabia, mówił kilka lat temu po wtargnięciu statków powietrznych Białorusi – grzmiał strzela, strzelać, strzelać – dzisiaj milczy). Pani rzecznik Praw Dziecka miała doprowadzić, przy pomocy policji, do odebrania rodzicom dwójki dzieci. W tej sprawie niezależny sąd zmiażdżył jej argumentację i dzieci wróciły do domu. Trauma jednak pozostanie.
Państwo w rozsypce. Wystarczy !? Czy może jeszcze więcej !?
Wszystko to skłania do zadania podstawowego pytania, jak długo jeszcze !?
Albo inaczej, co wybieracie prawdę czy nieprawość ?
Piotr Łysakowski
Pod Warszawą 22.09.26
foto.Twitter, internet, autor nieustalony












