Strona główna
PROŚCIE O POKÓJ...!
„Nad rzekami Babilonu – tam siadaliśmy i płakaliśmy, gdyśmy wspominali Syjon. [...] Jeśli zapomnę ciebie, Jeruzalem, niech uschnie moja prawica!” (Ps 137,1.5).
„Proście o pokój dla Jeruzalem: Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują! Niech będzie pokój w murach twoich, a dostatek w pałacach twoich!” (Ps 122,6-7).
„Starajcie się o pomyślność miasta, do którego was zesłałem na wygnanie, i módlcie się za nie do Pana, bo od jego pomyślności zależy wasze szczęście.” (Jeremiasz 29.7)
Kilka dni temu kolejna rocznica Powstania Warszawskiego. W jednej z wiodących telewizji próżno szukać słowa „Niemcy”, sporo plwocin za to. Na uroczystościach nie ma: Premiera RP (to standard zresztą), męża pani Anny z Chobielina. Jest za to „ministra” Kultury i … kładąca pod pomnikiem „Gloria Victis” (zdaje się) wieniec z szarfą w barwach Indonezji. Nie było też Ministra Obrony Narodowej i co mnie akurat wcale nie dziwi „Wołodii”, pełniącego funkcję Marszałka Sejmu, którego zastąpiła Monika Wielichowska. Tak ta z Dolnego Śląska, kojarzycie pewno, powódź, Kłodzko i te sprawy … nie było nikogo innego przecież. W normalnym państwie po formacjach, które wymienieni reprezentują już dawno nie byłoby nawet śladu w polskim życiu politycznym i społecznym. Ale są i partie i oni. Nie dość tego, na Nasze nieszczęście, mają się zupełnie nieźle. Ślady po stratach elit w Powstaniu i wcześniej w „Katyniu”, a potem w Polsce Ludowej ? Bardzo możliwe ! Warto więc podkreślić dzisiaj ten monumentalny wręcz wielki „szacunek” przez tych, którzy rządzą, dla własnej dramatycznej jakże historii. A potem się wszyscy dziwią, że z Nas kpią i olewają, „Króla Europy” wsadzają do pocztowego w drodze do Kijowa, wykluczają na życzenie Ukraińców z koalicji antybalistycznej i każą władczym gestem spadać na bambus, co tenże bez słowa sprzeciwu wyjkonuje. Kto szanuje tych, którzy sami siebie nie szanują !? Dzięki Bogu jest Pan Prezydent. „Nawrocki” jak mówią z pogardą, sami na nią zasługując, bo ani wiedzą, kulturą osobistą ani umiejętnościami kontaktu z „normalnymi ludźmi” i zrozumieniem interesów Polski nie są w stanie facetowi dorównać, mogą tylko opluskwiać, pluć i obrażać.
Dobra ale teraz parę słów o Powstaniu. Mam do nich prawo jako historyk, Warszawiak od kilku pokoleń i syn Powstańca (wsadzonego po wojnie na 5 lat do pierdla przez komunistów – by pozostać w prawdzie odsiedział rok – dowieziony do Wronek w niemieckim mundurze ze Strzeleckiej – 15/16 latek !!!). Piszą, można było inaczej ! Miasto zniszczone, ludzie wymordowani, zbrodnia ! Nie, nie niemiecka, na pewno nie ! Wszyscy byli przeciw, przecież to jasne ! Piszą to teraz, w większości przypadków, patrząc na to z dzisiejszej perspektywy ludzie dużo młodsi niż ci którzy Powstanie pamiętają. Miasto faktycznie potwornie okaleczone – ponad 80 %. Ludzie mordowani jak leci, setki tysięcy zabitych., dzieci, kobiety, mężczyźni. Bez różnicy płci i wieku. Rozumiemy, miasto „zniszczyło się samo”, prawda !? A mieszkańcy Woli, Ochoty i pozostałych części miasta popełnili zbiorowe i nigdzie w świecie niewidziane samobójstwo ? Nie ma sprawców, nie było kary, nie ma zadośćuczynienia, nawet w sferze symbolicznej. Nieobecny dziś Tusk coś tam kiedyś gadał w Berlinie o tym, że „sami zapłacimy” jeśli Niemcy się nie zdecydują na jakiś gest. Gadał i na tym się skończyło, jak to zwykle u niego, niech frajerzy wierzą. Czcimy porażki, jakie to głupie i arcypolskie, prawda !? Czy Powstanie w ogóle musiało wybuchnąć, kolejny idiotyczny polski zryw ! Spróbujmy wspólnie i bez szczególnego przestrzegania chronologii zastanowić się nad tym co wyżej. Przypomnijmy więc, w roku 1940 opracowano tak zwany „Plan Pabsta” ( w rzeczywistości opracowany przez Huberta Grossa i Otto Nuernbergera) zakładający uczynienie z Warszawy 40 tysięcznego niemieckiego miasta będącego węzłem komunikacyjnym. Co w tych planach miało się stać z „nadwyżką” Warszawiaków (ponad milion w roku 1943) i strukturą miejską. Możemy się tylko domyślać. To pozostawię więc bez komentarza. Masowe niemieckie mordy na niewinnej ludności cywilnej, można się było tego spodziewać ? Pewno tak, ale Niemcy to przecież „cywilizowany naród”. Myślę, że tak to widziano w KG AK i Delegaturze Rządu. Ładunek nienawiści do okupanta był w okupowanej Polsce potężny, w samej Warszawie multiplikowany przez samych Niemców wręcz do nieskończoności. Wystarczy poczytać wspomnienia z okresu. Miasto przypominało kocioł pod parą wrogości i chęci rewanżu, które za chwilę go rozsadzą. Do tego (tuż przed samym Powstaniem) dochodziła agresywna, celowa, płynąca zza Wisły propaganda komunistyczna wzywająca Warszawiaków do walki. Kacapia doskonale wiedziała co i po co robi. Sytuacja była więc zasadniczo bez wyjścia. Powstanie i tak by wybuchło. Spróbujmy teraz wyobrazić sobie niekontrolowany wybuch walk w mieście, czym by się skończył ? Myślę, że jeszcze większym dramatem niż ten, który miał miejsce. Można było inaczej ? Myślę, że nie! Rozmawiałem z dziesiątkami uczestników zrywu 1944, nikt z Nich nie powiedział, że „nie było warto”. Od ŚP Wiesława Kępińskiego, który ocalał z egzekucji (5.08.44 przy Cerkwi na Woli, razem 60 ofiar), w której zabito Jego Rodziców, Braciszka, Siostrę w ciąży i Szwagra, a także od swojego Ojca nigdy nie usłyszałem słowa skargi lub potępienia. To dla mnie miara tego czy Powstanie miało sens ! I jeszcze, jako jedyni na świecie „czcimy porażki” ! No to zainteresujcie się Państwo hasłami „Massada”, „Pearl Harbor”, „Powstanie w warszawskim Getcie” i wisienka na torcie udziałem niemieckich polityków w obchodach „D-Day” w Normandii, a także w moskiewskiej „paradzie zwycięstwa”. Wystarczy !? Jeśli nie to dodajmy do tego jeszcze i to, że rozkaz wymordowania mieszkańców miasta i zburzenia stolicy polski wydano dokładnie w dniu wybuchu Powstania, ergo musiał być gotowy już wcześniej i po niemieckiej stronie czekano tylko na pretekst. Nie piszę tego, by kłócić się z kimkolwiek, po prostu tak uważam i niezależnie od ahistoryzmów opowiadanych przez „fachowców od obłędu” i wszystkiego (nie odmawiając, równocześnie, komukolwiek prawa do odmiennych opinii) nadal będę tak uważał. Szkoda tylko, że odbudowane z takim trudem miasto, dziś przestaje być „moją Warszawą”, a staje się podróbką czegoś, w gruncie rzeczy nie wiem czego … . Ktoś kto nie rozumie pojęcia „genius loci” nie powinien zabierać się do rządzenia taki Miastem jak Warszawa.
W polską przestrzeń powietrzną wlatywały drony, pisałem o tym wcześniej. Teraz wleciała rakieta. Jedni znający perfekcyjnie kwestie wojskowości, uparcie twierdzą, że była „batalistyczna” inni, że „balistyczna”, jeszcze inni, że był to pocisk manewrujący. Ci ostatni mieli rację, ale to niekoniecznie istotne. Wleciało więc to coś (wcześniej około sześciu minut przemierzało niebo nad Polską) i ostatecznie pierdyknęło na polu „tego Piotrka”. Przy okazji wywaliło krater, że hohohoho, dawno takiego w okolicy nie widziano. Wyły też syreny alarmowe. Nic to, że zaczęły wyć dopiero kilka minut po eksplozji. Nic to, że z siedemnastu powiatów zawyły tylko w siedmiu (woj. Lubelskie) bo i tak było już po ptakach (znaczy się po eksplozji), tak więc problem wydaje się zupełnie nieistotny, a i tak to prawdopodobnie sabotaż spadów po wrażym PiS/ie. Nic to, że w zasadzie na miejscu wybuchu pierwsi pojawili się dziennikarze a tzw. służby dopiero później (dużo dodajmy). Przybył za to na miejsce jego ekscelencja Król Europy wraz z pretorianami (Bobas & Maverick). Oznajmili dziennikarskiej tłuszczy, że wszystko jest pod kontrolą i nie ma się czego bać, bo wszystko jest właśnie pod kontrolą. I nadlatujący pocisk można było zestrzelić, ale zanim go zestrzelono to on zdążył spaść (dodajmy około 2 kilometrów od zabudowań) tak więc nie było po co go zestrzeliwać, bo i tak by spadł (copyright by „Wołodia Cz”) co oczywiste dla każdego. Niestety nikt precyzyjnie nie odpowiedział na pytanie dlaczego nie było wyprzedzających esemesowych powiadomień o zagrożeniu, a syreny wyły post factum. Generalnie sprawę uznano za zakończoną, bo „nic się nie stało” (dodajmy dzięki opatrzności Bożej). Stwierdzono tylko, że trzeba więcej broni dla Ukrainy, którą to broń my będziemy dostarczać. Przy okazji nikt nie zapytał jak to się stało, że pociski nadleciał ze strony ukraińskiej, a nasi przyjaciele ze wschodu go nie odstrzelili wcześniej. No i generalnie (znowu) to wszystko wina „Nawrockiego” bo zawetował SAFE, a prawica darła ryja, że oddajemy Patrioty Kijowowi. Lej zasypany, sprawy nie ma ! O pardon, trzeba lej odkopać bo nie wszystkie odłamki (części) pocisku zebrano. Chcecie Państwo czytać jeszcze o bajkach z „mchu i paproci”, o państwie, które jest z tektury !? Chyba niekoniecznie. Tu więc wątek Naszego sukcesu z w walce kacapską agresją zakończę.
Miałem jeszcze napisać coś o piłce nożnej i Argentynie, ale wybaczcie upał taki jak … planeta płonie i siły nie mam.
A i jeszcze na deser - dzisiaj 6 sierpnia rocznica zaprzysiężenia Pana Prezydenta Karola Nawrockiego – dzięki Ci Matko Boska.
Z poprzednich obietnic wywiążę się w najbliższym czasie !
Piotr ŁYSAKOWSKI
Okolice Warszawy 6.08.26
/foto arch. ksd/atp/
===============================================================================












