Strona główna
1 SIERPNIA , POLACY POLAKOM , obrazy, jakie widzę do dziś
na dzień 1 Sierpnia . Powstanie Warszawskie.
Dziś 1 Sierpnia. Od świtu myślę o mojej Mamie , zaczęło się, syreny, strzały - nie było komórek, radia i tv i nikt jeszcze nie wie co sie dzieje i co ma byc dalej …potem głęboka cisza ktoś z sąsiadów na klatce krzyczy „Powstanie!!!” A ona karmi synka, co ma 3 tygodnie, tez nie wie jak gdzie co będzie. A TO będzie już zaraz !
Wpadają Niemcy, podpalają piwnice, wypędzają ludzi jak stoją , mama biegnie z synkiem do łazienki i ochrzci go pod kranem, myśli gdzie mąż co z nim był w pracy u dziadka w Śródmieściu a ona tu na Lesznie, Niemcy wrzeszczą RAUS!!! chwyta wózek pieluszki sweter koc zbiega z synkiem w ramionach wózek wlecze po schodach ulica płonie podbiega sąsiadka i wciska jej w szmatce plaster kajmaku, cukier spieczony z mlekiem, jej córka ma 4 tygodnie , tłum je rozdziela, mama wygnana, cała gnana Warszawa dokąd? nieznane, gorący dzień, pić ? Synek dusi się z płaczu cichnie brak mu już sił na krzyk pić jeść Mamo! Cichy opuchnięty z płaczu jak klocek w wózku idą z tłumem widzą dymy pożary trupy Niemcy poganiają . Dojdą do Pruszkowa. Za mamą i moim bratem pierworodnym rodziców, zostało ich „wszystko”. Tkwią gdzieś w tłumie. Ktoś podaje jej wodę ona z dłoni po kropli poi synka cichy w półśnie klocek taki Polak malutki co jego matka straciła pokarm a nagle ktoś ich zrywa z ziemi krzykiem „pani biegnie tam stoi pociąg towarowy uchylone wagony pożegnać się może kogoś kto rozpozna!” Mama chwyta synka w ramiona przepycha się długi ten pociąg wagony pełne mężczyzn pociąg powoli rusza sunie krzyczą kobiety mężczyźni z wagonów nie gośno bo w pociąg wycelowane lufy niemieckich karabinów i nagle! Widzą się ‚ Mama podnosi pod niebo synka krzyczy Stefanku ! Jesteśmy! /…/ a potem...potem całe życie nosili w sobie ten obraz ten krzyk ten potworny lęk, jak rozdarcie ich żywcem.
Ojciec w transporcie do obozu NIEMIECKIEGO Sachsenhausen, matka i syn opuchnięty z głodu trafią do wsi Złaków. /…/ po wojnie na ruiny w Śródmieściu mama chodzi i kładzie kartki „gdybyś wrócił…jesteśmy tu i tu” pewnego dnia siedzi na tych gruzach z syneczkiem dłużej czemuś, dostrzega nagle cień ludzki w łachmanach nie poznaje aż on ten cień woła łamiącym się głosem „Lusinek!!!!” "Stefanek!!!" wtulają się troje w siebie, niemy krzyk, łzy. Ten cień ważył 36 kg wtedy.
Czy możemy sobie wyobrazić jacy się stali ONI co to przeżyli? Młodzi tacy ładni gdy brali ślub w 1943, Mama z różą bialutką we włosch, sukienka biala, pod rękę z poślubionym przed chwilą mężem na zdjeciu na schodach z kościoła św. Krzyża, za nimi ta figura sławna Pana Jezusa co dżwiga krzyż , w tle za nimi, wkrotce będzie zburzona przez Niemców, nie przeczuwają przecież, a wkrotce obydwoje tacy szczęśliwi gdy 9 lipca 1944 tulili witając swego maluśkiego synka ?
Pół wieku komuna nie pozwalała mówić pisać uczyć w szkołach o Powstaniu Warszawskim. O tym, że od czasu mierzonego "po wojnie - przed wojną" znowu tracili wszystko, Stalin, że Bierut , MBW i MSW i UB i dalej życie na pół gwizdka …że zryw „S” a zaraz stan wojenny czołgi w Warszawie na ich ulicy a oboje już starsi. I ja … taka już urodzona gdy umierał Stalin , Tata upadl, gdy po 13 grudnia 1981 wyprowadzana z domu pod bronią...modlili sie, a gdy wracam w końcu Tata mówi tylko „była wojna, każdy widzial, kto wróg, mundury mieli, Niemcy z pasami z napisem na klamrach GOTT mit Uns, ale teraz!...jak mogą tak, Polak Polakowi?! Jak żyć jak żyć!” W nocy nasłuchiwałam, tak, co noc stanu wojennego, gdy Tata drepcze do kuchni i tylko otwiera skrzynkę gdzie chleb, dotyka i się upewnia, że jest i wraca cichutko spać a ja czuwam aby nie upadł wstaję okrywam go, udaję nie widzę jak płacz wstrząsa całym jego ciałem, szepczę „Tato i tak to złe też kiedyś minie i Solidarność zwycięży kiedyś, jestem przy was choć ja teraz” on usypia jak dziecko.
Przyjdą Wybory 1989. Biegam noszę plakaty radość…a oni starzy już nie uwierzą . Powiedzą tylko „ ci twoi bohaterowie. Oh po co dogadywali się z komuną?! z bolszewikiem nigdy na układy...Sprzedali się. Sprzedali już Polskę!”
Zostałam blisko Nich obydwojga, z ciociami z Kresów rpeatriowanych, czy tu z Szarych Szeregów albo z Lasów Wileńskich. Zostałam jak najbliżej Nich, by ochronić od poniewierki, upokorzeń , lęku, do ostatnich ich dni.
Takie obrazy widzę zwykle 1 Sierpnia. Domy przystrojone teraz flagami, uroczystości na placach, marsze. Czy to tylko czas darowany czy jednak gorzka, ale wolność?
O 17tej rozbrzmią syreny na znak wybuchu PW, w całej Polsce. By się zatrzymać choć na minutę. Jedni zastygną w milczeniu, inni z modlitwą, za Tamtych, inni będą szli gdzieś pospiesznie gdy ta minuta już nic nie znaczy dla nich, inni nawet auto nawet autobus zatrzymają się, może choć łza komuś się jeszcze przytrafi?
(1 Sierpnia 2026, na pamiątkę Rodziców, Salomei i Stefana Pietraszek, córka , urodzona w Warszawie też)

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++













